Pierwszy raz ktoś umarł przez e-papierosa

Do zdarzenia doszło na początku maja tego roku, gdy amerykański producent Tallmadge D’Elia, palił e-papierosa. Śmierć poniósł wskutek odniesionych obrażeń, podczas wybuchu. Dopiero teraz potwierdzono, iż powodem tegoż wybuchu był e-papieros.

Wydawałoby się, że przejście z tradycyjnego papierosa, na papierosa elektronicznego, da nam stuprocentowe bezpieczeństwo, jeśli chodzi o nasze zdrowie, a nawet życie. Jednak w tym przypadku było inaczej. 38- letnie Amerykanin, pomimo tego, iż nie palił tradycyjnego papierosa, w którym znajdują się rakotwórcze substancję smoliste, to i tak zmarł.

Straż pożarna, która pojechała gasić pożar na miejscu wypadku, zastanawiała się, dlaczego, pomimo tego, że mężczyzna miał poparzone 80% swojego ciała, ściany pokoju, w który przebywał nie były mocno zadymione. Po przeprowadzonej sekcji zwłok okazało się, że mężczyzna w swoim ciele miał odłamki e-papierosa.

Po przeprowadzeniu dochodzenia, okazuję się, iż mężczyzna, zmarł podczas palenia elektronicznego papierosa, w którym doszło do wybuchu baterii. Wybuch spowodował włączenie się alarmu przeciwpożarowego. Według amerykańskich służb, gdyby nie to, to prawdopodobnie ciało mężczyzny znaleziono by zdecydowanie później. Według sekcji zwłok mężczyzna w czasie wybuchu papierosa miał w ustach.

Statystyki mówią, iż w Stanach Zjednoczonych między 2009 2016 rokiem, doszło do 200 wypadków z udziałem elektronicznego papierosa. Producent telewizyjny jako pierwszy uległ śmiertelnemu wypadkowi.