Ciemna strona e-papierosa, czyli niebezpieczne związki

W doniesieniach medialnych co pewien czas możemy spotkać się z sensacjami na temat szkodliwości elektronicznych papierosów. Wiele badań naukowych na temat e-liquidów i aerozolu powstającego po ich odparowaniu dowiodło, że e-papierosy nie są wolne od niebezpiecznych substancji. Nie chodzi tylko o nikotynę. Na szczęście, o czym rzadko wspominają media, stężenie tych substancji w chmurze, którą zaciąga się użytkownik e-papierosa jest bardzo małe, a niekiedy wręcz znikome.

Wszędzie ten formaldehyd

Najwięcej sensacji wzbudziło odkrycie w aerozolu powstającym po odparowaniu liquidu groźnej substancji jaką jest formaldehyd. Ten związek jest podejrzewany o to, że może wywoływać nowotwory. Warto jednak zaznaczyć, że formaldehyd znajduje szerokie zastosowanie w przemyśle, a także w branży kosmetycznej (składnik preparatów do włosów i paznokci). Tę substancję spożywamy nawet w żywności, gdyż jest ona stosowana jako konserwant. Badania pokazują, że formaldehyd może uwalniać się w większym stężeniu po nadmiernym podgrzaniu liquidu. Nawet w takim przypadku jest go mniej niż w dymie tytoniowym czy w lakierze do paznokci.

Winne wiśnie – benzaldehyd

Aldehyd benzoesowy to kolejna wykryta substancja, który może zagrażać zdrowiu użytkownika elektronicznego papierosa. Badania zespołu pod wodzą dr. Macieja Goniewicza z Roswell Park Cancer Institute w Buffalo (USA) dowiodły, że benzaldehyd występował w większości analizowanych płynów (a konkretnie oparach tego płynu). Benzaldehyd jest substancją, która drażni płuca i drogi oddechowe. Największe stężenie tego związku znaleziono w aromatyzowanych liquidach o smaku wiśniowym. A to dlatego, że właśnie w pestkach wiśni aldehyd benzoesowy występuje w postaci naturalnej. Czy zaciąganie się wiśniowymi i smakowymi liquidami jest niebezpieczne? Raczej nie, ponieważ stężenie benzaldehydu (wyniosło ok. 70 μg) było w nich ok. tysiąc razy mniejsze niż wynosi dopuszczalna dzienna dawka tego związku, którą może przyjąć człowiek bez konsekwecji.

Pozostali „bohaterowie”

Badania Dr Konstantinosa Farsalinosa zajmującego się wpływem e-papieorsów na zdrowie, a także naukowców z Harvardu dowiodły, że w chmurze, którą zaciągają się waperzy znajdują się następujące substancje: diacetyl, acetoina oraz 2,3-pentanedion. Są to związki, które podejrzewa się o wywoływanie chorób układu oddechowego w miejscach pracy. Najgroźniejszym jest dwuacetyl odpowiedzialny za tzw. „płuca pop-cornowe”, czyli zarostowe zapalenie oskrzelików. Na szczęście te związki nie występują we wszystkich badanych liquidach, a ich stężenie może być zbyt małe, by wywołało poważne schorzenia. Wciąż potrzebne są bardziej dokładne badania i analizy, a przede wszystkim zdrowy rozsądek użytkowników i szczególna uwaga producentów płynów do e-papierosów.

One thought on “Ciemna strona e-papierosa, czyli niebezpieczne związki

  • 6 maja 2016 at 11:18
    Permalink

    Wciąż e-papieros jest lepszą alternatywą dla palacza… sam przerzuciłem się na Foof’a i udało mi się sporo ograniczyć palenie, mam nadzieję ze do końca roku uda mi się rzucić na dobre 🙂

Comments are closed.